Skip to content

FOLLOW @macademiangirl ON INSTAGRAM #52: SNAPSHOTS FROM CHINA


from the top: 1/There is no oriental outfit wihout a fan! Wearing Sheinside playsuit; 2/ This is how victory feels like – I can finally see the Great Wall of China! 
3/ The only words I can understand are ‘colorful’ and ‘crazy’ – for me that’s enough! 4/ My first date with Mr Lobster ;)  
5/ Just about to jump into sampan boat for a cruise around the river! 6/ Time for my first chinese photoshot in Etui Bags London hat & By Dziubeka necklace 7/ Another souvenir from Hong Kong!
 8/ Sheinside maxi dress & Empire of Elegance headpiece are the perfect company for a spiritual trip; 9/Now I feel like a real tropical bird! 10/ Striking a pose with my new friend :) 
11/ Checking new tastes at the Huawei headquarter; 12/ Today I’m changing into oriental princess! 13/ There is always a good moment for a little meditation; 
14/ I wish I could see this view everyday! Wearing Choies skirt and top & Etui Bags London bag and hat & Miezko heels 15/ Magical atmosphere everywhere I go! 16/ The biggest Macademian smile looks just like this ;) 17/ Enjoying the last night in Hong Kong; 18/ Beijing, I’m ready to go!
 19/ Taking home the Great Wall of China;  20/ My very last breakfast in Hong Kong – miss it already! 21/ Waiting for my chinese warrior ;) 22/ There’s always a good time to be thankful for what you got from life! 23/ Dreams come true – the Great Wall of China is in front of me! :D 
24/ Are you ready for a kung-fu fighting? ;) 25/ Perfect midnight snack – fried octopus! 
26/ Postcard from Beijing for everyone 27/ Town by night looks just like one from “Spirited Away” movie; 
28/ This is how paradise has to feel like! 29/ Welcome to Hong Kong, guys! 30/ Everything is illumineted by the colours – I wish I could stay here forever!

from MACADEMIAN GIRL http://ift.tt/1ByJycO

MACADEMIAN GIRL IN PARIS vol. 3/3: VINTAGE SHOPPING

Dexys Midnight Runners – Come On Eileen  

Paryż to magia nie tylko pięknych miejsc, ale i pięknych przedmiotów. Bogata historia mody pozostawiła po sobie spuściznę w postaci sklepów vintage, a lokalne pchle targi od lat przyciągają łowców antyków z całego świata. Czasami miałam wrażenie, że całe miasto to jedno wielkie muzeum z eksponatami! Warto odłożyć sobie trochę pieniędzy, by móc przynajmniej niektóre upatrzone perełki i tym samym nie wpędzić się na miejscu w depresję, heh ;) Być może nie uwierzycie, ale na co dzień stronię od rzucania się w wir zakupów. Oszczędzam swoje fundusze i gdy napotykam odpowiednią okazję kupuję coś naprawdę niezwykłego – jak chociażby cuda vintage. Kocham je za to, że mają w sobie duszę, stanowią namacalny zapisek naszej historii. Kiedy mam na sobie rzeczy pamiętające czasy sprzed moich urodzin, mam wrażenie, że jestem częścią jakieś większej opowieści… To niesamowite! Im dłużej zajmuję się modą, tym większym szacunkiem darzę relikty przeszłości. A więc przechodzimy do tematu na który wszyscy czekali: zakupy w Paryżu! ;D

Paris isn’t only about the magic of beautiful places but it’s about the magic of beautiful objects as well. The vivid history of fashion has left a lot of both vintage shops and local flea markets behind. They have been attracting antique collectors from all around the world for some time now. During my visit to Paris I sometimes had an impression that the city is just like a big museum! It’s worth to save some money for the trip, at least to be able to get some of the rummaged treasures and not to get depressed at the same time, ha-ha ;) You might not believe me, but on a daily basis, I rather avoid shopping sprees. I save my funds and when the time comes, I get something really incredible- like, for example, vintage miracles. I love them for having their own soul, being a substantial part of our history. When I’m wearing things remembering the times before I was born I have an impression to be a part of some bigger story… It’s amazing! The longer I devote myself to fashion, the more respect I have towards the objects of the past. So we move to the topic that everyone’s been waiting for: shopping in Paris! ;D

GDZIE KUPOWAĆ?

Od łyżeczek do herbaty po fotele z czasów Ludwika XV. Oto Marché de Saint-Ouen, największy targ staroci na świecie! Aby do niego dotrzeć trzeba wysiąść na ostatniej stacji metra Porte de Clingnancourt i przejść dalej mijając wiadukt. Zanim trafiłam na właściwie miejsce, zalało mnie morze sklepów z chińskimi podróbkami torebek Chanel i Louis Vuitton w najróżniejszych wariacjach. Nie muszę chyba dodawać, że większość tutejszych modeli nigdy nie została zaprojektowana w sprzedawanych wersjach, hah :P Nie zniechęcajcie się jednak! Po przebrnięciu przez modowe China Town, zaczyna się prawdziwa bajka. Meble, książki, biżuteria, ubrania – wszystko czego dusza zapragnie rozpościera się w piętnastu przestrzeni ach targowych przyklejonych jedna do drugiej. W każdym z nich inny asortyment i inny klimat: przy Rue des Rosiers znajdziemy meble art deco, bibletoty i lustra, Marche Vernaison specjalizuje się w tkaninach, a Marche Antica słynie z orientalnych, sprowadzanych z Azji antyków. Podobno sam Bill Gates wpada tu od czasu do czasu na zakupy! Cóż, to z kolei zwiastuje inną kwestię – nie jest tu jakoś szczególnie tanio. Aby nie przepuścić wszystkich oszczędności, warto trochę potargować się ze sprzedawcami. Osobiście przyznam, że nie jestem zbyt dobra w negocjowaniu cen i zamiast wykłócać się o rabat, najchętniej czmychnęłabym ze sklepu ;) Praktycznie przy każdym stoisku można płacić kartą, dlatego nie polecam zabierania ze sobą gotówki. Targ jest pełen ciasnych zaułków, a co za tym idzie okazji dla złodziei – amatorów cudzych pieniędzy nigdy nie brakuje. Kolejną radą jest wstrzymanie się z fotografowaniem wszystkiego jak leci. Tutejsi sprzedawcy to pasjonaci,  którzy swoje stoiska traktują jak prywatne skarbce, więc mogą się bardzo zdenerwować jeśli sfotografujecie bez zapowiedzi ich sklepowe pielesze. To, co absolutnie urzekło mnie na Marché de Saint-Ouen to sielska, bajkowa atmosfera. Sklepikarze leniwie sączą wino, a w oddali pobrzmiewa odtwarzana z winyli muzyka Edith Piaf. Nic dziwnego, że Woody Allen nakręcił tu kilka scen do filmu „O północy w Paryżu”!

                                                                WHERE TO SHOP?

From teaspoons to Louis XV armchairs… This is Marché de Saint-Ouen,, the biggest flea market in the world! You have to get to the final tube station, Porte de Clingnancourt, and go further, passing the flyover by. Before I managed to find the place, I got flooded with Chinese markets selling fake Chanel and Louis Vuitton bags of various kinds. I think that I don’t have to add that most of the local bag types have never even been designed in their original versions, ha-ha :P But don’t let it put you off! Having finally managed to get out of the fashion China Town, the real fairy tale began. Furniture, books, jewelry, clothes- everything you could ever dream of is to be found in fifteen stuck one to another trade areas. The assortment is different in every shop, not to mention the climate: in Rue des Rosiers we will find art deco furniture, knick-knacks and mirrors, Marche Vernaisons specializes in fabrics and Marche Antica is famous for oriental antiques imported from Asia. I’ve heard that Bill Gates himself steps by to do some shopping here as well! Well, that’s another issue- it’s not a really cheap place. Not to squander all of the money, it’s really worth haggling over the price. I have to admit, that I’m not good at fighting for the price and that I’d rather run away from the shop than do it ;) You can pay by card in almost every shop, so I don’t recommend taking cash. The market is full of dark nooks, and, what follows, occasions for thieves- there will never be enough of somebody else’s money amateurs. Not to photograph everything that you see is another advice. The local shop assistants are very often fanatics and treat their shops like private vaults; they are not very happy if you photograph their precious treasures. What absolutely captivated me on the Marché de Saint-Ouen is the rural, fairytale atmosphere. The service, lazily sipping wine and the sound of Edith Piaf’s songs from an old vinyl… No wonder then that Woody Allen chose this place to shoot a few scenes of his ‘Midnight in Paris’ movie!

„Thanx God I’am a V.I.P.” Pod tą zadziorną nazwą, kryje się fantastyczny, dwupoziomowy vintage shop. Otwarty w 1994 roku przez wielbicielkę staroci, Sylvię Chateigner zdążył skupić uwagę nie tylko szykownych Paryżanek, ale i samego Karla Lagerfelda. Ja sklep odkryłam zupełnie przypadkiem, wychodząc z hotelu po śniadaniowe croissanty. To jedno z tych eleganckich miejsc, które bardziej niż secondhand przypominają butik projektanta. Wszystkie rzeczy są starannie wyselekcjonowane i ułożone kolorami. Obok marek luksusowych takich jak Yves Saitn Laurent, Hermes czy Fendi znajdziemy też rzeczy z francuską metką, albo całkowicie bezmarkowe. Pewnie jesteście ciekawi, jak kształtują się ceny za takie cuda ;) Faktycznie, te od projektantów mogą być bardzo drogie (nie wiem czy dla tytułowych vipów również ;P), ale na szczęście zdarzają się przeceny. Mi udało się upolować dwuczęściowy komplet z moheru (kurtka plus spódnica) na podszewce za 40 euro, przeceniony z 70! Moja przyjaciółka natomiast, wyhaczyła oryginalną czapkę golfową vintage. Nie znajdziecie tu rzeczy za bezcen (tym różnią się sklepy vintage od second handów), ale nie od dziś wiadomo, że Francuzi się cenią. Warto jednak szukać okazji, bo dla wytrwałych poławiaczek perełek los potrafi być wyjątkowo łaskawy ;)

„Thanx God I’am a V.I.P.” This is the pert name of a fantastic, two storey vintage shop. Opened in 1994 by Sylvia Chateigner, an antiques lover, it managed to get the attention not only of chic Parisans but also of Karl Lagerfeld himself. I discovered it by accident, going out of the hotel to get some croissants for breakfast. It’s one of these elegant places, which, instead of a second hand store, resemble a designer boutique. All of the things are carefully selected and sorted due to their colors. Next to luxurious brands like Yves Saitn Laurent, Hermes or Fendi one can find items with French tags along with some tag-free ones. You must be curious, what the prices are ;) I have to admit, that the designer ones can be very expensive (I don’t know if for the VIPs from the name as well ;P) but luckily, there are sales. I managed to find a two-piece set (jacket plus skirt) with a linen for 40 EUR, reduced from 70! My friend, on the other hand, managed to find an original vintage golf cap. You won’t find very cheap clothes in here (that’s the difference between second hand stores and vintage shops) but we weren’t born yesterday and we know that the French value themselves. Yet it’s worth looking for bargains as for the most persistent hunters, the search is likely to pay off!

Drugi na liście moich ulubionych butików jest nazwany na cześć kultowej piosenki z lat 80-tych, Come On Eileen. Podczas marcowego pobytu w Paryżu miałam zaledwie godzinę by rozejrzeć się po jego zakamarkach, więc obiecałam sobie, że tym razem nie wyjdę przed zamknięciem ;) Sklep często odwiedzają lokalni celebryci i biorąc pod uwagę jakie rarytasy można tu znaleźć, wcale się im nie dziwię! Buty, torebki dodatki, suknie na wielkie wyjścia, rzeczy od światowych projektantów jak Lanvin, YSL, Dior czy Mugler są na porządku dziennym. Do tego ogromny wybór toczków i kapeluszy… Lepiej nie będę się przyznawać ile czasu poświęciłam na ich oglądanie i mierzenie, heh. Oczywiście kilka wróciło ze mną do Polski! ;D Właścicielem butiku jest prawdziwy pasjonata ubrań, który (jeśli wierzyć sprzedawcy) potrafi określić markę i datę wyprodukowania każdej rzeczy jaką mu się pokaże. Ja kupiłam tutaj cudowną marynarkę Christiana Lacroix i wiele wiele innych rzeczy, które niebawem  zobaczycie w postach ;)

The second of my favorite boutiques is Come On Eileen, named in the honor of the cult 80s song. During my March trip to Paris I had just an hour to have a look at it’s nooks so this time I promised myself not to leave before it’s closed ;) The shop is often visited by the local celebrities; no wonder, taking the here to be found rarities into consideration! Shoes, purses, accessories, very elegant dresses, worldwide known designers’ things (Lanvin, YSL, Dior or Mugler are a daily routine). And this great choice of toques and hats… I’d better not admit how much time I spent watching them and trying them on, ha-ha. Of course I brought some of them back to Poland! ;D The owner of the boutique is a true  clothes fanatic, who (if to believe the service), knows the label and the time of creation of every item he’s shown. I bought a wonderful Christian Lacroix jacket and a lot of other things that you will soon be able to see in my posts ;)

photographed by Ewa Motylewska Photography (Nikon D610) 
all pictures taken on the Marché de Saint-Ouen 

              GDZIE, czyli ADRESY:

    • IN THE CITY:
  • COME ON EILEEN – 16/18 Rue Des Taillandiers, 75011 Paris 
  • COME ON EILEEN - 40 Rue De Rivoli, 75004 Paris 
  • ACHAT & VENTE - 16 Rue de La Verrerie, 75004 Paris
  • FRIP’IRIUM – 2 Rue de La Verrerie, 75004 Paris
  • THANK GOD I’M A V.I.P. – 12 Rue De Lancry, 75010 Paris
    • MARCHE DE SAINT-QUEN/ PORTE DE CLIGNANCOURT (sob – pon 9:30 – 18:00)
  • AUX TRESORS DE BABETH – Puces de Saint Quen, Marche Vernaison – allee 7/stand 140, 136 Avenue Michelet, 93400 Saint Quen
  • LES PUCECS DE GIGI VINTAGE – Marche Vernaison – allee 4/stand 77, 99 Rue des Roisiers, 93400 Saint Quen
  • CATAN ANTIQUITES – Marche Vernaison – allee 9/stand 227, 136 Avenue Michelet, 93400 Saint Quen
  • AMERICAN 27 – 27 Rue d’Orsel, 75018 Paris

from MACADEMIAN GIRL http://ift.tt/XvwnKv

LIME MEETS PRINTS

Maya Jane Coles – Comfort

There are these days in which heavy jewelry, unbelievably high stilettos and tight dresses just don’t fit. Says who? Me- the biggest supporter of bringing the haute couture style from the magazines’ pages straight to the streets. When my timetable is bursting at the seams, and the trip to the town starts to resemble a jungle adventure, complex outfits relinquish their place to the (not even a bit less extravagant) comfort. A way for casual Macademian Style? ;D Above all, as nothing draws our attention to such extent as a juicy colors cocktail, lively colors! That’s why the today look’s base is the lime blouse with smoothly falling furbelows. The multicolor collar, embroidered with a chain of shining stones, has taken the role of a heavy necklace. An even spot of color always leaves the place for the accessories show. Just take a look how the fuchsia belt contrasts with the neon yellow of the blouse. The bracelets in the colors of a sunset are the next to join the color battle- pure ethnic magic! The second part of success are the prints. Thanks to their distinct wallpaper pattern, the elegant cigarette pants complete the look, causing the effect of multilayer gradient. And what about the shoes? This time I decided to leave my favorite high heels to let the (relatively ;P) lower Vivienne Westwood stilettos have their moment. The metallic balls resembling Christmas Tree glass balls have turned out to perfectly make up for the change. And a little surprise for the end- an elegant toque, made completely out of… hair! ;D This ultramodern hairstyle is as if it was done for one of the Star Trek characters, ha-ha. If the future is going to look like the one from the science-fiction movies, my hair and I are all set! ;))

Są dni, w których ciężka biżuteria, niebotyczne szpilki i sukienki ściśle przylegające do ciała nie mają racji bytu. I mówię to ja – gorąca zwolenniczka wynoszenia  haute couture ze stron magazynów prosto na ulicę! ;) Kiedy grafik pęka w szwach, a wyprawa do  miasta zaczyna przypominać przeprawę przez dżunglę, rozbudowane stylizacje ustępują miejsca (nie mniej ekstrawaganckiej) wygodzie. Sposób na casual w wersji Macademian Style? ;D Przede wszystkim żywe kolory, bo nic nie przyciąga wzroku tak jak soczysty koktajl barw! Właśnie dlatego bazą dzisiejszego zestawu jest limonkowa bluzka z gładko opadającymi na ramiona falbanami. Rolę ciężkiej kolii przejął wielobarwny kołnierzyk, wyszywany łańcuchem połyskujących kamieni. Jednolita plama koloru zawsze daje dodatkom pole do popisu. Spójrzcie jak fuksjowy pasek kontrastuje z neonową żółcią bluzki. Zaraz za nim do bitwy na kolory dołączają bransolety w barwach zachodzącego słońca – etniczna magia sama w sobie! Druga połowa sukcesu to printy. Eleganckie cygaretki dopełniają stylizację dzięki wyrazistym tapetowym wzorom, dając efekt wielowarstwowego gradientu. A co z butami? Tym razem zeszłam z piedestału wysokich obcasów na rzecz niższych (relatywnie ;P) szpilek od Vivienne Westwood. Metaliczne kulki przypominające choinkowe bombki okazały się niezłą rekompensatą ;) Na koniec  mała niespodzianka – elegancki toczek wykonany całkowicie z …włosów! ;D Ta ultranowoczesna fryzura spokojnie nadawałaby się na uczesanie przeznaczone dla postaci ze Star Treka, hah. Jeśli przyszłość będzie wyglądać jak w filmach science-fiction to ja i moje włosy jesteśmy przygotowani! ;)))

Photographed by Hanik Photography

wearing: top & pants – Sheinside; shoes – Vivienne Westwood for Melissa (similar HERE & HERE);
belt – Solar (similar HERE); bracelets – River Island;  jewel collar – Chicwish; sunglasses – Brylove;
earrings & rings – SIX; bag – Essentiel Antwerp

from MACADEMIAN GIRL http://ift.tt/1v5bnFg

SPOT ON: CLASSY GOLD WATCH

Photographed by Hanik Photography


gold watch – Triwa (similar HERE)

from MACADEMIAN GIRL http://ift.tt/1taaTxb

Playlist…

from The Men’s Side http://ift.tt/1nTsCn4

MACADEMIAN GIRL COLUMNS: ‘FOLKLOR – DAJ SIĘ PONIEŚĆ!’

  FOR ENGLISH VERSION PRESS ‘READ MORE
—————————————————–
FOLKROL – DAJ SIĘ PONIEŚĆ!

‘Ludowe wzory? Przecież to kicz i tandeta! “Teraz trzeba się nosić nowocześnie” – brzmiała opinia  eleganckiej pani w średnim wieku, którą usłyszałam jakiś czas temu stojąc na przystanku. Przez chwilę zaczęłam się zastanawiać skąd właściwie bierze się dzisiaj takie podejście?  Obecnie miesza się wszystko ze wszystkim, a kolejne bariery tabu upadają jedna po drugiej. Białe kozaczki, niedopasowanie butów do torebki czy hipsterski styl na bezdomnego, już nie są oznaką braku gustu, a po prostu kolejnym,  akceptowalnym elementem modowego krajobrazu. I dobrze! W końcu klasyk mawiał, że zasady są po to, żeby je łamać, zwłaszcza  te stereotypowe. Z drugiej strony jeśli ktoś dorastał w czasach kiedy wszystko było na kartki, a para jeansów stanowiła rzadki rarytas, trudno oczekiwać, że doceni współczesny ubraniowy eklektyzm. Tym bardziej słysząc tę znamienną wypowiedź, uśmiechnęłam się tylko do siebie. Przed nami jeszcze długa droga, żeby w pogoni za tym co lepsze, nie tracić z oczu tego co rodzime.  

Znowu cudze chwalicie a swego nie znacie. Takie proste, a jednak zazwyczaj prawdziwe. W październiku byłam gościem  Lviv Fashion Week i  od tamtej pory nie dawała mi spokoju myśl, o tym jak bardzo ukraińska moda przesycona jest ich narodową estetyką.  To co u nas jest powodem  drwiących uśmiechów, tam jest wręcz eksponowanym symbolem dumy. Projektanci prześcigają się w pomysłach na wykorzystanie tradycyjnych haftów. Nawet moda offowa, jeśli nie w deseniu to w formie, nosi znamiona charakterystycznego wschodniego szlifu. Roksolana Bogutska ubiera największe tamtejsze gwiazdy w swoje bogato wyszywane suknie w stylu haute couture. My z kolei, mamy zwyczaj zamykania ludowej estetyki do archiwalnej teczki z napisem ‘Folklor – nie ruszać bo parzy i prawdopodobnie grodzi śmiercią’.  Ja bym powiedziała, że raczej utratą dobrej zabawy!

Nie taki diabeł straszny, przecież nie chodzi o dosłowność. Nikt nie oczekuje, że nagle Polki ubiorą się w góralskie sukienki i zaczną tańczyć, wesoło łapiąc się pod boki. Rosyjskie ‘it girls’ udowadniają, że można czerpać z tradycji zachowując jednocześnie swój styl i współczesnego ducha. Właśnie za to podziwia je cały świat! Miroslava Duma, ikona stylu i była redaktor naczelna Harper’s Bazaar (obecnie serwisu Buro 24/7), bez kompleksów zakłada wschodnią chustę do płaszcza z najnowszej kolekcji Diora. Projektantka Ulyana Sergeenko, lubuje się w niebotycznych obcasach, kapeluszach i obszernych, haftowanych spódnicach w stylu retro. Była modelka i żona jednego z tamtejszych oligarchów – Elena Perminova, umiejętnie łączy etnicznego ducha z awangardową współczesnością. Tylko się od nich uczyć. 

Zresztą, my też nie mamy się czego wstydzić. Kiedy podczas międzynarodowych targów Expo w 2010 roku w Szanghaju, furorę zrobił polski pawilon inspirowany ludową wycinanką, poczułam, że oto powiał wiatr zmian. Polacy po raz kolejny udowodnili, że potrafią. Co więcej zostali za to docenieni! Od jakiegoś czasu we wzornictwie widać wyraźny zwrot w kierunku folkloru. Także w modzie powoli staje się oczywiste, że nie ma sensu odcinać się od przeszłości. To nasze bogactwo, a wykorzystywane z umiarem stanowi fantastyczną alternatywę dla zachodnich wzorców. Szał na filcowe torebki marki Farbotka, czy te od Goshico, ozdabiane łowickimi motywami, dowodzi, że jest  takie zapotrzebowanie.
Sama uwielbiam mieszać style, to wręcz mój znak rozpoznawczy. Dlatego na co dzień noszę sukienki w ludowe nadruki i uzupełniam je etniczną biżuterią. Czasem swoje zrobi  już mały akcent w postaci torebki z haftowanym kogutem. Niewiele, ale wystarczy żebym nie zapomniała skąd pochodzę. 
 —————————————————–
ENGLISH VERSION

FOLKLORE- LET YOURSELF GET CARRIED AWAY!
‘Folk patterns? That’s kitsch and trash! You have to wear modern clothes now!’- an opinion of a middle-aged woman overheard by me some time ago on a bus stop. I even started wondering where does this approach come from. Today it’s allowed to mix everything and barriers fall down one after another. White high boots, shoes that don’t match your purse or the hipster homeless guy style are no more a marker of bad taste but just another, acceptable element of the fashion scenery. And that’s good! After all, a classic used to say that rules are meant to be broken, especially the stereotypical ones. On the other hand, if someone grew up in the times when you could get things for ration cards and a pair of jeans was an unusual rarity it’s hard to expect that he or she would appreciate the today’s clothes selection. That’s why when I heard that woman’s utterance I just smiled to myself. There is a long way ahead of us, not to lose what’s native from our sight while  chasing the things that are better. 

And again you praise the foreign stuff and don’t know your own. So simple, yet usually so true. I was a Lviv Fashion Week guest in October and since that moment one thought won’t leave me alone- the Ukrainian fashion is so deeply permeated with their national aesthetics. What in our country causes derisive smiles, in theirs is an exposed symbol of pride. The designers keep beating themselves at the ideas of how to apply traditional embroideries. Even the off fashion, if not in the field of pattern then in its form, bears marks of the characteristic Eastern finishing touch features. Roksolana Bogutska designs lavishly embroidered haute couture dresses for the biggest Ukrainian stars. When it comes to us, we tend to lock the folk aesthetics into an archive file tagged ‘Folklore- don’t touch, as it burns and probably causes death’. I would rather say that it causes loss of good fun!

But the devil’s not so black, after all, it’s not about being literal. No one expects the Polish ladies to wear national Tatra Moutains dresses and start dancing folk dances in great numbers, happily holding their waists (although I have to admit that the second option is quite tempting). The Russian ‘it girls’ prove that you can be inspired by tradition, maintaining your own style and the modern spirit at the same time. That’s what the entire world admires them for! Miroslava Duma, the style icon and the chief editor of Harper’s Bazaar (currently the Buro 24/7 webpage), wears an Eastern head-scarf with the newest Dior coat without a complex. A designer, Ulyana Sergeenko is fond of unbelievable sky-reaching high heels, hats and loose embroidered retro style skirts. The ex model and wife of one of the local oligarchs, Elena Perminova, skillfully combines the ethnic spirit with the avant-garde modernity. All you have to do is learn from them.

Anyway, we don’t have anything to be ashamed of either. When during the international 2010 Shanghai Expo Fair the Polish exhibition hall inspired by a folk cut-out caused a sensation, I felt that the wind of change is coming. The Poles have proven once again that they can. What’s more, they even got admired for it! Since some time a significant turn into the direction of folklore is visible in the industrial design. Even in fashion it’s becoming clear that there’s no point in cutting off the branch that you were grown on and cut yourself away from the past. This is our fortune and using it in moderation is a perfect alternative to the Western standards. The felt Farbotka and Goshico purses, decorated with Lowicz patterns spree proves the fact that the demand for tradition is growing. I love mixing styles myself, it’s even my identification. That’s why on a daily basis I wear folk patterned dresses and add ethnic jewelry to them. Very often, even to an elegant look I entwine my head with a patterned head-scarf. Sometimes even a small accent like a bag with an embroidered rooster will do the job. Not a lot, but it’s enough not to make me forget where I come from.

from MACADEMIAN GIRL http://ift.tt/1vNQ8vD

GOLD OF VERSAILLES

 
Lorde – Royals
Royal ornaments, lavish decorations and ubiquitous gold are- as you probably already know ;)- very close to my heart. Although the toady’s fashion is dominated by the: ‘Less is more’ maxim and comfortable basics have forced the feminine chic out, I’m faithfully guarding the old elegance. Luckily, as I’ve got a whole army of toques accompanying me, I’m not alone in this fight,! ;D When on our last day in Paris we visited the Versailles Gardens I was 100% sure that the dress that I chose is going to be the queen of the look. Dignified velvet sprinkled with an excellent mixture of gold and navy just required bowing down! ;) And the ornaments… Don’t they look almost as if someone calqued them from the Palace’s gate, being right behind my back? Such a royal outfit needs an equally aristocratic retinue. A retro toque decorated with feathers and royal rings shining with jewels did perfectly in that role. The outfit wallows in riches thanks to the Midas Touch, which rested on the stilettos and jewelry as well. Yet it can’t be predictable, so I decided to cause a bit of confusion in the court etiquette! Glittering with neon pink lips, wild spotted clutch and metallic glasses have shown a completely new meaning of the word ‘lady’. It’s like a little French Revolution! ;)))

Królewskie ornamenty, bogate zdobienia i wszechobecne złoto to – jak zapewne już zdążyliście się zorientować ;) – motywy bardzo bliskie mojemu sercu. Chociaż dzisiejszą modę zdominowała maksyma “Less is more”, a wygodny bacic wyparł kobiecy szyk, ja wiernie stoję na straży dawnej elegancji. Nie jestem w tej walce osamotniona, bo do towarzystwa mam całą armię toczków! ;D Kiedy ostatniego dnia w Paryżu odwiedziliśmy Ogrody Wersalskie, nie miałam najmniejszych wątpliwości, że wybrana przeze mnie sukienka będzie królową sesji. Dostojny aksamit okraszony szlachetną mieszaniną złota i granatu aż prosił się o pokłony! ;) I te ornamenty… Czyż nie wyglądają zupełnie jakby ktoś przekalkował je z pałacowej bramy, rozciągającej się tuż za moimi plecami? Tak królewska kreacja potrzebuje asysty w postaci równie arystokratycznej świty. W tej roli obsadziłam toczek w stylu retro, ozdobiony piękną dekoracją z piór oraz mieniące się klejnotami, majestatyczne pierścienie. Dotyk Midasa spoczął także na szpilkach i biżuterii, dzięki czemu stylizacja wręcz opływa w złoto. Nie może być jednak przewidywalnie, wobec czego postanowiłam trochę namieszać w dworskiej etykiecie! Bijące neonowym różem usta, drapieżna kopertówka w cętki i metaliczne okulary ukazały zupełnie nową odsłonę słowa ‘dama’. Taka mała francuska rewolucja! ;)))

with Nikon D610

wearing: dress – Chicwish; headpiece – La Dame;  shoes – Georgia Rose via Sarenza; bag – MuMu;
 earrings & big jewel ring – By Dziubeka;  necklace – SIX; sunglasses – ZeroUV; jewel ring – Maramba;
jewel bracelet –  Loved by Blanche; lion ring – Katy Perry Claire’s; manicure – NAIL SPA;

from MACADEMIAN GIRL http://ift.tt/VkaQ5M

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.

Join 29 other followers