Skip to content

DESIGNER SPOTLIGHTDAWID WOLIŃSKI ‘ORIENT EXPRESS’ FALL 2014 FASHION SHOW

February 14, 2014
SEN O KOBIECIE 

Śniła mi się niezwykła kobieta. Wiem, że była zjawiskowa chociaż nie widziałam jej twarzy. Nieistotne, piękno to nie tylko uroda, a znacznie częściej klasa, którą ktoś wokół siebie roztacza. Wallis Simpson powiedziała kiedyś ‘Nie jestem piękną kobietą. Jedyne, co mogę zrobić to ubierać się lepiej niż inne’ a potem stała się ikoną stylu. Była z tych, które na balu nie czekają aż zostaną poproszone do tańca, a odświętnej biżuterii nie oszczędzają na ‘wyjątkowo okazje’. One same są tą wyjątkową okazją – każdego dnia. Tym bardziej piękny to był sen, bo już niemal zapomniałam, że takie damy istnieją. Tymczasem jedna własnie mijała mnie z gracją, praktycznie na wyciągnięcie ręki. Niespiesznie, niczym dumna lwica na polowaniu, sączyła każdy swój krok jak krople drogocennego trunku. I wyobraźcie sobie moją reakcję, gdy przecierając oczy ze zdumieniem  zrozumiałam, że wcale nie śnię! Właśnie siedziałam na pokazie Dawida Wolińskiego, a wszystko wokół było aż nadto prawdziwe.
Sztuka kontrastu jest trudna, ale projektant opanował ją do perfekcji. Raz pastelowa i efemeryczna, a innym razem rozbudzona, królewska i śmiała – taka jest muza Dawida Wolińskiego. Dzień wcześniej MMC zaserwowało małą próbkę tego co można zrobić z unowocześnionym folklorem. Wyszło interesująco, ale nadal czułam lekki niedosyt. Wiem, że ten temat ma w sobie znacznie więcej zakamarków. Miałam rację, bo już następnego pojawił się drugi biegun tej etnicznej historii, zaspokajając mój apetyt na wysokie krawiectwo. Kolekcja ‘Orient Express’ to mikstura wysublimowanej ludowości wschodu,  w wersji absolutnie glam – gdzieniegdzie dosmakowana domieszką bałkańskiej prostoty. Ta ostatnia szczególnie widoczna była w przypadku sylwetek męskich. Dostojne propozycje, miejscami kontrastowały z tymi o niemal wręcz surowo-chłopskim charakterze.
Wielu światowych projektantów sięga po inspiracje do odległych krain (Dolce&Gabbana, Galliano, Roberto Cavalli, Versace), ale na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy robią to w naszym kraju. A raczej na kilku palcach, biorąc pod uwagę że ‘kilka’ zaczyna się od ‘więcej niż dwa’. Oczywiście zdobienia, hafty, wyszywane aplikacje i skrzące się kryształki – to wszystko wymaga czasu, zaplecza, a przede wszystkim nakładu finansowego. Mimo to, nawet mając wszystkie elementy układanki nie każdy jest gotowy na szarże w kierunku haute couture. Nie bez powodu klientela tego segmentu kurczy się znacząco, a prawdziwych ‘kupców’ częściej niż na ściance można spotkać na dobroczynnym bankiecie. Sztuka kosztuje, a inwestowanie w nią jest dzisiaj prawdziwym luksusem. A moda to też sztuka, tym cenniejsza bo użytkowa, bliższa ciała człowieka niż każdy t-shirt, który na sobie kiedykolwiek mieliście. Dlatego jest bezcenna – była i będzie z człowiekiem od zawsze. Mam wrażenie, że Woliński doskonale to rozumie, a jego kreacje to żywe obrazy. Co więcej podjął się ryzyka przywołania elegancji i barokowego przepychu, który znacznie częściej niż na lokalnych ulicach (a nawet w mediach) oglądamy na kartach łapczywie podchwyconych, zagranicznych wydaniach Vogue (pragnę z zażenowaniem przypomnieć, że cena tego kilkudolarowego magazynu w salonie prasowym to jakieś bagatela 50 zł). Zrobił to w piękny sposób i bezceremonialnie pozostawił resztę bojaźliwej, dresowej mody daleko w tyle. Streetwear zawsze będzie tylko planem minimum. 
Jego kolekcja to odpowiedź na wszystkie pytania, które zadałam wczoraj. Siedząc obok Michała Witkowskiego, widząc jedną z kreacji, szeptem zażartowałam ‘Och, w tym mogą mnie nawet pochować!’. I tak myślę, że chyba nawet to był nie tyle dowcip, co ciche zwerbalizowane życzenie spowodowane tęsknotą za stylem glamour. Kolekcja nie opiera się jednak tylko na bogatych zdobieniach. Zachwyca różnorodna gama kolorów (nie tylko rozbielone pastele, ale i czernie, granaty, burgundy) oraz żonglerka krojami sylwetek, od luźnych, oversizowych aż do bardziej opływowych i taliowanych. Delikatne, niemal surowe jedwabie przeplatają się z drapowaniami, czy ciężkimi cekinowymi tkaninami. Równie spektakularne są odważne, przerysowane same formy, chociażby z linii pastelowych eleganckich sukienek wieczorowych i koktajlowych. Zdecydowane cięcia linii dekoltu, zawsze zaskakująco płynnie znajdują harmonię w kobiecymi ramionach. Tylko niektóre piękne, dopasowane spódnice z falbaną w okolicach kolan, niepotrzebnie zostały u frontu ‘rozdarte’ prostokątną wyrwą. Drobny to jednak minus, ale też nauczka, że eksperymenty z formą i zaburzaniem geometrii ciała, niosą za sobą tyle samo potencjału co ryzyka. Szczęśliwie Woliński i z tego starcia wychodzi obronną ręką, a jego zachwycające kreacje składane jak kartki w orgiami nie pozostawiają złudzeń: jeśli w tej kolekcji są jakieś nieścisłości, ty tylko dlatego, że projektant woli zawsze pójść o dwa kroki do przodu i się sparzyć, niż chować się w wygodnej (i nierozwojowej) skorupce. Dziękuję za te niezwykłą podróż Orient Expressem – warto było czekać tak długo na stacji. Bezpośredni pociąg do Krainy Obudzonej Baśni właśnie odjechał i wierzcie mi, że nie będziecie chcieli wysiąść nim dojedzie do celu.

from MACADEMIAN GIRL http://ift.tt/1cELjX0

From → Other

Leave a Comment

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: