Skip to content

PROJECT RUNWAY POLANDSEASON FINAL 2014

May 26, 2014
  FOR ENGLISH VERSION PRESS ‘READ MORE

FINAŁ PROJECT RUNWAY
Długo czekałam na ten na ten moment, bo o ile przed pierwszym sezonem polskiej wersji światowego hitu z drwiną mrużyłam oczy, o tyle podczas finałowego odcinka ‘Project Runway’ już raczej przygryzałam wargi z ekscytacji. Spodziewałam się płaskiego, emocjonalnie podkręconego hamburgera, a otrzymałam pierwsze wprawki francuskiego szefa kuchni. Jeszcze czasem gdzieś coś nie styka, bywa, że danie jest niedosolone, a mięso niedopieczone, ale mimo to czuć w tym zapowiedź czegoś wielkiego. Wielkiego także dla rodzimej mody, bo właśnie wyszła z powtarzalnych jak kalkomania stron kolorowych magazynów i taka niekonwencjonalna, trochę jeszcze niezrozumiała, trafiła pod strzechy zwykłych ludzi. ‘Zwykłych’ nie dlatego, że mają niewiele wspólnego ze spektakularnym glamour, błyszczącymi fleszami i luksusowym (pozornie) światem wielkiej mody. ‘Zwykłych’, bo sądzili, że w swoim codziennym życiu, z modą nie mają nic wspólnego. Że ich t-shirt i jeansy nie są wyborem modowym, a nowe new balance’y i znoszone trampki, to nie oznaka wyrażania osobowości, a po prostu zwykłe ‘nie chce mi się, stawiam na wygodę’. Może tak było wcześniej, ale teraz dobre czasy się skończyły i nie da się dłużej ignorować rzeczywistości. 
 CO ZMIENIŁ TEN PROGRAM?
Prawda jest taka, że brak wyboru to też wybór. Moda ma w sobie tyle samo artyzmu, sztuki, co rzemiosła i komercji. Tam gdzie zaczynają się pieniądze i klient, wcale jednak nie musi kończyć się wizja. Nagle się okazało, że nie taki diabeł straszny. W każdą niedzielę na facebookowiej ścianie, jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać dowody na to, że coś się w Polakach zmienia. Nieokiełznany Maciek zaczął ubierać modelki w parasole, a przeciętna Kowalska, zamiast krzyczeć w wniebogłosy, że ‘w życiu by w tym nie wyszła’, z wypiekami na twarzy komentowała ‘no i to jest jakiś pomysł, tu jest coś nowego!’. Nagle projektowanie z fanaberii i ‘szmatologii’ stało się sprawą życia i śmierci. O tym, że dobry wokal, słuch, zdolności taneczne czy kulinarne stanowią prawdziwy talent Polacy przekonali się już wcześniej. Teraz okazało się, że nie każdy potrafi sklecić sukienkę w sześć godzin, co więcej przemycić w niej coś nowego. Bycie odkrywcą stało się modne. 
ŻARTY SIĘ SKOŃCZYŁY 
Kiedy Kuba z uporem godnym ostatniego Mohikanina stawiał opór mentorowi, Tomaszowi Ossolińskiemu, raz po raz udowadniał, że doskonale wie czego chce i nie jest gotowy pójść na kompromis. Ryzykowna gra, ale w ‘Project Runway’ jest tak jak w życiu – nie ma odpowiedzialności zbiorowej. Na koniec zostajesz tylko Ty i Twoje decyzje, a sędziowie nie mają w zwyczaju się cackać. ‘Tragicznie leży’, ‘wygląda jak worek na śmieci’, ‘żadna kobieta tego nie założy’, to tylko niektóre perełki z jurorskiego stołu. A w życiu? Jest jeszcze gorzej, bo kiedy przychodzi do wydawania pieniędzy klienci stają się brutalnie szczerzy. Nie ma drugich szans i modelek, które muszą nosić to co im kazano. Są tylko ludzie, którzy od innych ludzi kupują to w czym chcą chodzić. Trudna relacja, ale chyba każdy projektant się zgodzi, że moment w którym widzi swoje ubrania w ruchu na ulicy jest po prostu bezcenny. 
TAK RODZI SIĘ MODA
Wszystko zaczyna się od pojedynczej koncepcji. Od hasła, które zakorzenione głęboko w głowie pączkuje od ziarna i rozwija się do pełnoprawnej idei. Po drodze następuje jednak przesiew i weryfikacja. Zderzenie z wymaganiami klienta, możliwościami materiału i zasobami produkcyjno-finansowymi. W tej układance każdy element ma znaczenie. Finałowy moodboard Liliany obfitował w rysunki mechanizmów i zmultiplikowane zębatki. Przełożyła to na język swoich ubrań i choć w finałowej kolekcji trudno dopatrzyć się dosłownych nawiązani do zegarów, to czuć w niej modernistycznego ducha robotyki. Kuba projektując myślał o konkretnej kobiecie: to szykowna redaktorka z Paryża. Naturalnie świadoma mody i swojego ciała, ale jednocześnie odważna eksperymentatorka. Tam gdzie elegancja przeplata się z finezją, a nawet nutą zmysłowego ekshibicjonizmu, musiało powstać coś wyjątkowego. Nie inaczej stało się u Maćka, który swoimi awangardowymi pomysłami i nienachalnym sposobem bycia, zawładnął sercami widzów. Może i przez większość sezonu był nieco oderwany od rzeczywistości, ale nikt nie mówił, że otoczenie jest jedynym czy najlepszym źródłem inspiracji. Czasami utrata gruntu pod nogami, potrafi wybić artystę skuteczniej niż jakakolwiek wskazówka. Mój profesor od bioniki mawiał, że tam gdzie stoi ściana braku pomysłów, zaczyna się przygoda z prawdziwym projektowaniem. Przyciśnięty do muru, z deadlinem na karku, Sieradzky wielokrotnie udowodnił, że wciąż ma w sobie nieodkryte pokłady innowacji. Nawet wtedy gdy już los chciał stawiać na nim krzyżyk, on wychodził z kolejnym pomysłem ‘od czapy’, który notabene okazywał się dokładnie tym czego właśnie potrzebował – przełomem. 
DO TRZECH RAZY SZTUKA 
Każda przygoda musi mieć swój koniec, a pierwszy polski ‘Project Runway’ doczekał się go wczoraj. Trzy mocne osobowości i trzy zupełnie różne estetyki – cała finałowa trójka sama sobie postawiła poprzeczki bardzo wysoko. Nikt tam nie trafił z przypadku, a jeśli ktoś wcześniej był tego zdania, to końcowe kolekcje skutecznie zamknęły usta wszelkim malkontentom. Sympatyczna ale skoncentrowana Liliana Pryma, przez wiele odcinków wyrosła niemal na czarnego konia tej edycji. Dziewczyna o niesamowitej wrażliwości i ogromnym talencie swoją kolekcją nie podjęła jednak wyzwania rzuconego przez kolegów. Bardzo spokojna, znana nam dobrze z odcinków stylistyka nie doczekała się swojej kontunuacji na wyższym poziomie. Jak słusznie zauważyła juroka Anja Rubik – w każdym looku było coś co gdzieś już widzieliśmy. Kolekcja o niezaprzeczalnej wartości wizualnej i konstrukcyjnej, okazała się niestety zbyt mało odkrywcza na finał tego programu. Tymczasem kiedy Maciej Sieradzky wypuścił na wybieg swoje dziesięć sylwetek, jednym ruchem zatarł wspomnienie o nieśmiałym ‘Maciusiu’, który błądzi w swoim niezdecydowaniu (najczęściej z sukcesem ale czasem także po omacku). Wykonane, czy raczej utkane przez niego materiały, wizualnie nie miały sobie równych. Sieradzky udowodnił, że z szalonego alchemika, stał się nie mniej szalonym, ale jednak świadomym projektantem. Jego przemiana była prawdziwą perełką tej edycji, a osobiście jestem zdania, że to dopiero początek tego co Maciek ma nam do pokazania. Na koniec ‘last but not least’: zadziorny i zdeterminowany do granic możliwości Kuba. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ta powłoczka nieugiętego narcyza, jest równie skutecznym katalizatorem jego pracy co mechanizmem obronnym. W każdym razie działa skutecznie, a ja jestem ostatnia osobą, która potępiłaby dążenie do sukcesu i wiarę we własne możliwości – szczególnie tam gdzie połączone są one z talentem, ale nie idą w parze z makiawelizmem. Kuba jaki jest każdy widzi, niemniej do eliminacji przeciwników zawsze używał tylko jednej broni – swojego talentu. Na jego szczęście, a na zgubę tych drugich okazała się to broń śmiercionośna i to on wczoraj święcił zwycięskie triumfy. Chociaż trudno byłoby mi wybrać jednego ‘słusznego’ laureata, to według mnie w pierwszej serii to właśnie Kuba Bartnik najbardziej zasłużył na wygraną. Wszak PR to nie konkurs popularności (tutaj z pewnością nagrodę zgarnąłby uwielbiany Maciek), a zmagania które mają wyłonić gotowego do startu na rynek projektanta.

Trudno nie zauważyć, że właśnie obserwujemy narodziny nowych gwiazd projektowania. Nie ma w tym zdaniu nic z przesady, jest za to nadzieja, że będą przecierać szlaki innym. Polska moda potrzebuje nowych, zdolnych ludzi jak pustynia wody. To nie jest tak, że poza PR ich nie ma – są i to całe rzesze, ale dopiero teraz znaleźli się w mediach, a moda zajęła pełnoprawne miejsce w sercach Polaków. Ugruntowanie tej pozycji będzie długim i żmudnym procesem, a i tak być może nigdy nie dojdziemy do poziomu celebracji tej dziedziny jaki można obserwować we Francji, Włoszech, Anglii czy Stanach. Jestem jednak skłonna zaryzykować stwierdzenie, że kiedy już lód abnegacji ustąpił, nie da się zawrócić rwącej Wisły kijem.

Jakub Bartnik kolekcja wiosna-lato 2014

 

Maciej Sieradzky kolekcja wiosna-lato 2014

Liliana Pryma kolekcja wiosna-lato 2014


Photographed by Hanik Photography
 
—————————————————–
ENGLISH VERSION

THE PROJECT RUNWAY FINALE


Even though I have to admit that before the airing of the first episode of the Polish edition of the world-famous fashion reality show, ‘Project Runway’, I was very skeptical about the whole idea, I have to say I was so excited during the final episode that I even bit my lips. I’ve waited for this moment for a very long time. Although I was expecting just a regular, plain hamburger, what I got was an almost French Chef’s dish. Even though there are still some buts, sometimes there’s too little salt in it or the meat is not roasted enough, the potential is visible. It also has a reflection in the way our nation dresses. It appears that the repetitive color magazine’s calque is being pushed away and that the unconventional ideas are finally being appreciated by the normal people. By saying ‘normal’ I mean the ones who don’t have a lot to do with the shine of the flashes, the luxurious (in the pictures) world of fashion and the spectacular Glamour style. Normal, because in their everyday lives they used to think that they didn’t have anything to do with fashion. That their T-shirts and jeans aren’t a conscious fashion choice and that their ‘new balance’ shoes and that their worn-out trousers don’t reflect their personality but just a normal ‘I don’t care how I look, I just wanna feel comfy” view. Maybe it used to be like this before, but now these good times are over and the reality can’t be ignored anymore.

WHAT DID THE SHOW CHANGE? 


The truth is that a lack of choice is a choice as well. Fashion isn’t only about artistry and art but also about craftsmanship and commercialism. But yet the vision doesn’t have to end where the money and the client begin. It suddenly appeared that the devil’s not as black as he is painted; every Sunday on Facebook walls the proofs that something is changing among the Polish people are being posted. When the exuberant Maciek started to dress the models into umbrellas, an average Kowalska (like Smith, a very popular Polish surname), instead of shouting ‘What’s this? I’d never put it on!,’ would, blushing on her face, say: ‘Great, there’s finally something new, there’s an idea in that!’. And suddenly design, previously considered as a whim and an ‘unnecessary play with rugs’ has become a matter of life and death. Singing, dancing and cooking abilities have already proven themselves to be respectable talents. Discovering has become popular.

NO MORE JOKES 


Kuba, stubbornly opposing the mentor’s, Tomasz Ossoliński’s, mind, proved that he knows what he wants and that he’s not ready to compromise. Quite a risky approach but the Project Runway set resembles real life-something like collective responsibility just doesn’t exist. In the end there’s only you and your decisions left. The jury doesn’t handle you with kid gloves; ‘It fits terribly’, ‘It looks like a trash bag’, ‘There’s no woman who’d wear that’ are only some of their comments. And in real life? It’s even worse. When it comes to spending money, the clients are brutally sincere. No second chances, no models who have to wear what they’re told. There’re only clients, who know what they want to wear. Although the designer-client relationship is a tough one, I think that every designer would agree that the moment he sees his clothes in the street is priceless. 


THAT’S HOW FASHION IS BORN 


It all starts with a simple idea. With a word, that rooted deep inside your mind starts to grow, blossoms and then constitutes an idea. But there’s the stage of sieving and verification in this process as well. The clash with the client’s expectations, the cloth’s potential and, finally, the financial-production issue. Every element of this puzzle matters. Liliana’s final moodboard was rich in drawings of mechanisms and a variety of cogwheels. She translated them into the language of clothes and even though in the collection itself the accurate resemblance to clocks may be hard to spot, the overall modern spirit of robotics is perfectly visible. While doing the projects, Kuba had a certain type of a woman in mind; a chic editor from Paris, conscious both of her body and fashion, a courageous experimenter. Where elegance is interwoven with finesse or even a bit of sensual exhibitionism, something incredible is created. Maciek’s collection wasn’t very different; his avant-garde ideas and not bothersome character captured the viewers’ hearts. Maybe during the most of the season he didn’t keep his feet on the ground but no one has never said that doing so is the best inspiration. Sometimes being absent-minded can bring an artist further than any clue. My bionic professor used to say that where the ideas ends, the real design begins. With the deadline on his neck, Sieradzki proved many times to be a mine of innovation. Even when destiny wanted to cross him out of the show, he would find another potentially abstract idea that would turn out to be exactly what he needed in this particularly hard situation- a breakthrough. 


THIRD TIME’S A CHARM 


Every adventure needs to have an end. The first Polish Project Runway edition came to it yesterday. Three personalities and three completely different aesthetics; the final three participants did set a high target. No one was submitted into the show without a reason. If someone thought so before, the final collection surely closed the malcontents’ mouths. Liliana Pryma, an extremely sensitive and talented girl, although unexpectedly winning during the first episodes, this time didn’t come up to the rivals’ collections. A very calm and familiar to us stylist was observable in all of her looks. Even though the collection was undoubtedly visually and structurally valuable, it turned out not to be exploratory enough for such a show’s final episode. When the time has come for Maciej Sieradzky’s show, he immediately erased the shy ‘boy’ memory. He used to ramble in his indecisiveness- most often successfully but sometimes blindly as well. Now it has clearly changed. The materials used by him (well, ‘woven by him’ would describe them better) were a visual masterpiece. He proved that from a crazy experimenter he has become a less crazy but yet conscious designer. His change was crucial for him to achieve something but yet I think that there’s still a lot for Maciek to show us. And the last, but not least, pert and determined Kuba. I can’t resist the impression that this relentless narcissist appearances are both a successful booster and defense mechanism. All in all, it works. And I’m the last person who would criticize pursuing one’s aims, success and believing in one’s abilities, especially when they’re combined with talents, but don’t go together with Machiavellianism. Everyone knows what Kuba’s like but to eliminate his competitors he always uses only one gun- his talent. To his fortune and loss of the others his gun turn out to be a deadly one and yesterday he was the one celebrating a victory. Even though it would be hard for me to pick just one ‘proper’ winner, I think that in this season it was Kuba who deserved the prize. After all, Project Runway is not a popularity contest (in such, Maciek would have probably won the prize) but a struggle to appoint a ready to enter the market designer. 

It’s hard not to notice that we’re witnessing the beginning of the new stars of designs. And I’m not exaggerating. What’s more, there’s hope that they will blaze a trial for the others, as the Polish fashion scene needs new talented people like a dessert needs water. It’s important to mention, that it’s not like that that they don’t exist outside the show- they do and there’s really plenty of them. But only now have they managed to appear in the media and to gain a proper place in the Poles’ hearts. To settle this position would be a long and arduous process and it’s likely that we’ll never reach the French, Italian, English or American level of fashion admiration. Anyway, I’m willing to risk a statement that where the ice on a rapid river of abnegation has already melted, you can’t undo it just with a stick.

from MACADEMIAN GIRL http://ift.tt/1nMJtts

From → Other

Leave a Comment

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: