Skip to content

DESIGNER SPOTLIGHTŁUKASZ JEMIOŁ AW 2014/15 FASHION SHOW

June 26, 2014
 FOR ENGLISH VERSION PRESS ‘READ MORE
—————————————————– 
 ZIMOWE PRZEBUDZENIE
Zima podobno nie musi być nudna. Podobno, bo patrząc na polską modę w sezonach AW trudno nie odnieść wrażenie, że żałoba narodowa jest już permanentnym stanem ducha Polaków. Nie wiem kogo tak sumiennie opłakujemy, ale jeżeli to pogoda ducha, może sama się zastanowię czy czasem nie powinnam przyłączyć się do pośmiertnego konduktu. I nie mam nic do minimalizmu. To nie tak, że czarny jest kolorem smutku i depresji. Natomiast na pewno nie jest też jedynym odcieniem, który powinien co roku dominować wszystkie jesienne kolekcje. Nawet po ‘ciemnej stronie mocy’ – czytaj w miesiącach gdzie światło można znaleźć głównie w lodówce – mamy też całą gamę przyjemnych beży, brązów i innych pudrowych wariacji na temat ciszy i spokoju. Coś takiego jest w naszym klimacie (lub być może charakterze), że często w drugiej połowie roku projektanci zamiast się wysilić, wolą jak jeden mąż serwować na wybiegach kawalkadę azkabańskich całunów. Tylko kto ma się w to ubrać? Dementor? 
Tymczasem Łukasz Jemioł obudził się ze snu. I chociaż był to raczej półsen z trybem drzemki, to wystarczyło, żeby na jakiś czas osłabić kryjącą się w nim siłę uderzeniową. Ostatnio tak cenił sobie prostotę, że niemal zapomniał o tym jak wiele potrafi mieć ona wcieleń. We wczorajszej kolekcji nareszcie poczułam ducha dawnego, kreatywnego Łukasza. Nawet on sam nie jest w stanie ukryć swojego talentu w basicowych maskaradach. Skądinąd potrzebnych, ale i niewiele wnoszących do prawdziwej mody. Tam  po prostu nie ma ani miejsca ani potrzeby na przełomowe rozwiązania – ma być wygodnie i niezobowiązująco. Jak dziś pamiętam jednak jego wielofakturową, odważną kolekcję ‘SS 2012 Australia’ i choć może nie do końca wpisywałaby się ona w jego obecną estetykę, to zawierała w sobie zalążek czegoś świeżego. Tym bardziej w nowych projektach cały czas brakowało mi jakiejś nutki ryzyka. Poprawność jest jak próżnia – cicho ale bezwzględnie gasi płomień innowacji. Robi to stopniowo, by pod przykrywką ‘spójności’ ukraść to, co projektant ma najcenniejszego – indywidualizm. 
Dlatego cieszy mnie, że w kolekcji AW 2014/155 jest w pewnym sensie echo dawnego Łukasza. Chociaż unowocześnione i ujarzmione, to sylwetki tak samo zachwycają płynnymi krojami i piękną grą faktur. Delikatne jedwabie i satyny Jemioł skontrastował z oversizowymi dzianinami i grubymi tweedami. Uwagę przyciągają kreacje wieczorowe, które stanowią zmysłową interpretację bieliźnianego motywu. Szczególnie urokliwie prezentowały się długie suknie maksi, będące połączeniem buduarowego szlafroka i orientalnego kimona, a wszystkie jakby od niechcenia, zbierane szeroką szarfą w tali.

Warto zauważyć także z jaką gracją projektant ponownie podejmuje temat swojego ulubionego, lekko sportowego casualu. Gdyby wszystkie bomberowe kurtki wyglądały w ten sposób, pewnie nawet ja miałabym ich więcej w garderobie. Stonowana paleta kolorów przesuwa się od wspomnianej już czerni, poprzez smakowite róże i błękity, w kierunku migotliwych beży. Wszystko ma tu drugie dno. Nawet w spokojnych tonacjach połyskują brokaty, a gdzieniegdzie skrzy się złoto. Nie byłabym sobą gdybym nie dodała, że absolutnie urzekło mnie umiejętne wykorzystanie strusich piór. Łatwo zrobić z tego materiału efekciarski trik, który dobrze wygląda na wybiegu, ale nie sprawdza się użytkowo.  Na szczęście nie tym razem. W przypadku kilku propozycji pióra tworzą widowiskowy gradient, nie pozbawiony jednak wyrafinowania. Warstwowość jest kluczem pozwalającym tej eleganckiej kolekcji, zachować swoją nonszalancką świeżość, a ponad wszystko kobiecość. Jeżeli tak wygląda zima według Łukasza Jemioła, to już zacieram ręce na to, co zaproponuje na sezon letni. 

                                             photos by Jakub Pleśniarski / LAMODE.INFO

—————————————————–
ENGLISH VERSION


THE WINTER AWAKENING
Winter doesn’t have to be boring. At least that’s what I heard, but looking at the Polish fashion during the AW season it’s really easy to get an impression that the national mourning never ends here. I have no idea who exactly are we mourning, but if it’s caused by the state of our souls, maybe I should sometimes consider joining the funeral procession as well? Don’t get me wrong, I’m not against minimalism of any kind. It’s not that black is the color of sadness and depression. But what I do know for sure is that it shouldn’t dominate all of the autumn collections every year. Even on ‘the Dark Side of the Force”, I mean during the months when light is nowhere else to be found but in the fridge, we have all of the beige, brown and other pastel colors oscillating around the theme of silence and calmness at our disposal. Yet there is something about our climate (or maybe its character) that makes the designers forget the other colors and with one accord present a cavalcade of Azkaban shrouds.
However, Lukasz Jemioł managed to wake up from that dream. Although it was rather a drowsiness, a nap, it was enough to weaken the force hiding inside of him. The last time he was so in favor of simplicity, he almost forgot how many incarnations it can have. In the yesterday’s collection I was finally able to see the spirit of the old, creative Lukasz. Even he can’t hide his talent in the basic masquerades, needed to some extent, but bit bringing anything new to fashion as there’s no place (or need) for breakthrough solutions. I still have his multitextural, courageous ‘SS 2012 Australia’ collection in front of my eyes. Even though it isn’t fully ‘him’ the way he is at the moment, there was this freshness in what he presented. What I missed in his projects was a bit of risk. Correctness is like a vacuum- it silently and absolutely puts out the flame of innovation. It’s done gradually, in order to, under the guise of being ‘coherent’, steal what the designer has of most value- individualism. 
That’s why I’m really happy that there is an echo of the old Łukasz in the new collection. Although modernized and harnessed, the outfits amaze by their fluent cuts and the beautiful texture play. He contrasted the delicate silks and satins with oversize knitwears and thick tweeds. What catches the eye are the night dresses, which sensually interpret the linen theme. The long maxi dresses, a combination of a boudoir bathrobe and an orient kimono, casually tied around the waist with a wide sash, looked very presentable.
The graceful way in which the designer picks up his favorite topic of a kind of sporty casual is also worth noticing. If every bomber jacket looked like this one, maybe even I would have more of them in my closet. The subdued palette of colors, starting from the mentioned black, moves through tasty blue and pink into the direction of shining beige. Everything has a hidden agenda here- even the seemingly calm shades shine with glitter, even gold is visible in some places. I wouldn’t be myself if I forgot to add, that I got absolutely amazed by the skilful exploitation of the ostrich feathers. Although it’s really easy to use them for an effective trick, which only looks good on the catwalk, but isn’t possible to be worn on regular occasion, this is not the case. In a few of the outfits the feathers create a spectacular gradient, not lacking of sophistication. Multiplicity is the key that let this elegant collection preserve its nonchalant freshness, and, above all, feminity. If that’s how according to Łukasz Jemioł winter is going to look like, I’m already rubbing my hands for his summer propositions.

from MACADEMIAN GIRL http://ift.tt/1nIpZGh

From → Other

Leave a Comment

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: